bang, bang!

Wpis

piątek, 20 maja 2011

Usta same się zamykają - kulturalne samobójstwo cz. 1

Kiedyś dało się rozmawiać. Na temat książek czy filmów ludzie potrafili rozgadywać się godzinami, tworzyli cudowne recenzje. A teraz?

 





Dziś poruszę tylko temat filmów, bo jest dosyć obszerny i wątpię, aby jak na pierwszy raz chciało Wam się to wszystko czytać. Tym bardziej, że nie znacie za bardzo mojego stylu i nie mogliście jeszcze ocenić czy Wam odpowiada. Czyli tak: książki, póki co na bok, skupiamy się na światowej kinematografii i dzisiejszych ludziach.

 

 

 

Osoba 1: Gdzie byłaś?

Osoba 2: W kinie, na najnowszych piratach.

O 1: I jak wrażenia?

O 2: No, całkiem w porządku.

O 1: AHA.

 

 

 

Spójrzmy na tę przykładową rozmowę. Jeśli osoba numer jeden na siłę nie pociągnie tutaj tematu, nie dowiemy się absolutnie niczego na temat filmu, który osoba dwa zobaczyła. Czy podobała się muzyka, jak stroje, gra aktorska, była udana? Czy ta najnowsza część jest lepsza od poprzednich? W ogóle, czy ten film cokolwiek wniesie do mojego życia, jeśli go obejrzę? A do Twojego wniósł? Najwyraźniej nie, skoro nawet nie umiesz się na jego temat wypowiedzieć.
Nie masz siły? No rzeczywiście, kino strasznie męczy, jest zdecydowanie gorsze od nauki, sportu i prac w domu.

 

 

Mówimy tutaj o filmach, owszem światowe kino z czasem staje się coraz mniej ambitne. Popularne produkcje opierają się głównie na efektach specjalnych, znanych aktorach i aktualnym temacie. Mało tu refleksji, zagadek i konkretów. Pozostaje tylko nieodparte wrażenie, że to wszystko już kiedyś było. Jeśli ta dziedzina kultury już teraz jest w tak marnym stanie to co będziemy mogli powiedzieć za kilka lat? Gdzie podziali się reżyserzy tacy jak Bergman ('Siódma pieczęć'; 'Persona'), Fellini ('La strada'), czy Kieślowski ('Dekalog')? Gdzie ich naśladowcy? Ci, którzy pociągnęliby te piękne, ideowe projekty dalej, w 'nasze' czasy. Ja ich nie widzę, przykro mi. Jednym z żyjących reżyserów, którego jestem w stanie docenić jest Aronofsky, którego i tak wszyscy kojarzą po ostatnim, bardzo zresztą głośnym 'Czarnym Łabędziu". Nie zapominajmy, że to przecież on jest pomysłodawcą i twórcą filmów takich jak 'The Fountain', czy 'Requiem dla snu'.

 

 

Kultura dzieli się na wiele kategorii, każdy z nas na zawołanie może wymienić kilka z nich: teatr, muzyka, rzeźba, architektura, literatura czy właśnie nasza kinematografia. Wracając do czasów antycznych, kultura była oknem na świat, do teatru chadzono by przeżyć katharsis, a słuchanie opowieści innych miało ogromny wpływ na powstanie pierwszych książek. W końcu treść najpierw przekazywano tylko za pomocą aparatów mowy, a nie papieru zabrudzonego tuszem. Kino często jest uważane za nowocześniejszą wersję teatru, tę bardziej efektywną. Ile w tym prawdy? Niewiele. Dzisiaj do teatru w większości chodzą tylko ludzie bardziej wykształceni albo młodzież, która wspólnie z nauczycielami wybiera taką formę jako ucieczkę od monotonnych zajęć. A co z kinem? Do kina chodzi każdy, bo przecież przystojny aktor, bo historia miłosna z życia wzięta, bo popcorn, bo ładna aktorka pokazuje więcej ciała, bo znajomi, bo masa, bo tak. Przed naszymi oczami przewinęło się bardzo dużo obrazów, widzieliśmy wiele filmów, znamy coraz więcej historii. Pamiętamy wszystkie z nich? Nie bardzo. Co możemy zatem o nich powiedzieć? Nic. To tylko nieustanne czekanie, szukanie czegoś nowego, co w końcu wyrwie nas z letargu, poruszy i ożywi. Zaczniemy się czymś interesować, polubimy coś, rozwiniemy się. Tylko, gdy już natrafimy na takie dzieło sztuki, że aż drżymy to co jesteśmy w stanie na jego temat powiedzieć? Owszem, znajdzie się kilka osób, tak zafascynowanych, że będzie dało się porozmawiać... ale co zresztą?


O 1: Gdzie byłaś?

O 2: W kinie, na '…......'!

O 1: I jak wrażenia?

O 2: Cudowny! Genialny!

O 1: A konkretniej?

O 2: No, super film. Zaraz polubiłam go na facebook'u, a na filmweb'ie dodałam serduszko, wiesz!


Jak zwykle wszystko wiemy. Na przykładzie choćby kilku filmów można pokazać, jak sami skazujemy się na kulturalne samobójstwo. Oglądamy bez sensu, bo masowo. Nie ma tutaj żadnego celu, a ta masówka i brak normalnych tematów (Bo przecież ploteczki, kto ma jakie buty są o wiele ciekawsze niż rozwijające rozmowy!) tych inteligentnych, gdzie rozmówca i zadawane pytania skłaniają do myślenia sprawia, że mamy zasznurowane usta. Że wolimy nawet nie mówić, bo lepiej opowiedzieć głupi żart niż spróbować odpowiedzieć mądrze.

 

 

Apeluję: Myślmy!

 

 

Pojawią się dalsze części, rozwinięcia tego artykułu, jak najbardziej.

Tylko proszę Was o cierpliwość.



Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
faustinee
Czas publikacji:
piątek, 20 maja 2011 01:28

Polecane wpisy

Kalendarz

Grudzień 2018

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            

Autorzy

Kanał informacyjny

Darmowe liczniki


O mnie
Piszę z czystej ciekawości.
Piszę, bo lubię.
Piszę, bo coś mnie irytuje.
Piszę, bo mi na czymś zależy.
Piszę, bo chcę wiedzieć.
Piszę, bo chcę abyście wy wiedzieli.
Jestem za młoda, za głupia, za mało też wiem.
Ale robię to na czym mi zależy.

Opcje Bloxa